Witam serdecznie wszystkich internetowych wędrowców na moim pierwszym blogu i zapraszam do jego lektury.

"Red Doom" - Red Faction.

Modyfikacji stricte single playerowych z własną fabułą pod zapomnianą już nieco grę "Red Faction" jest dosłownie jak na lekarstwo. Dlatego kiedy chciałem zagrać w jakąś z nich to mój wybór nie trwał długo. Wybrałem moda o dźwięcznej i ciekawie brzmiącej nazwie: „Red Doom”.

Początkowo celem autora było stworzenie prostej modyfikacji do „Red Faction”,  ale w ostateczności postanowił on dzięki namowom rozbudować bardziej swój projekt do tego stopnia, że stał się on pełnoprawną  modyfikacją do tej gry. Jak dla mnie to dobrze że tak się stało, ponieważ lubię tę grę za  jej nowatorskie rozwiązania na przykład w sferze fizyki i nie tylko. Tym bardziej modyfikacja ta jest udanym owocem moich poszukiwań,  która spełniła moje oczekiwana.

Akcja produkcji dzieje się na w bazie na Marsie, gdzie przeprowadzane są różne eksperymenty z zakresu genetyki i DNA.  Pewnego dnia sytuacja w tamtejszej bazie wymyka się spod kontroli i dochodzi do eksplozji, która na nieszczęście uwalnia niebezpieczny wirus o nazwie „Z-Virus” nad którym potajemnie pracowali tamtejszy naukowcy.  Kontakt z tamtejszą bazą o nazwie „Ultor Research Facility” zostaje utracony.  Procedura działania wojska w takiej sytuacji jest standardowa.  Jak zwykle wojsko wysyła na rekonesans swojego człowieka. Jest nim ex-marine John Hunter (Rambo:) należący obecnie do „Special Rescue Service”. Można powiedzieć, ze czeka nas trudne i skomplikowane zadanie, ponieważ musimy dokonać równocześnie: zwiadu, zebrać informacje o skali zagrożenia w tamtejszym kompleksie i o samym  wirusie oraz spróbować uratować pozostałych przy życiu naukowców.












Fabuła nie jest jakoś nadmiernie skomplikowana i rozbudowana. Stanowi tylko pretekst do tego żeby sobie pozwiedzać tamtejszą bazę i laboratorium oraz „porozwalać” zarażonych wirusem  napotkanych pracowników naukowych i efekty ich pracy, czyli zmutowane stworzenia wszelkiego rodzaju.

Jesteśmy dostarczeni w pobliże kompleksu badawczego statkiem, ale na szczęście kontakt radiowy nie zostaje całkowicie urwany i będziemy otrzymywać wskazówki droga radiową podczas eksploracji złowrogiej bazy na Marsie.

Graficznie produkcja nie może dorównać poziomowi współczesnym modom robionych do nowoczesnych gier z gatunku FPS, jak na przykład modom do Unreala 3.  Ale mi to zupełnie nie przeszkadzało w jej ukończeniu. Jednakże mam wrażenie, że współczesnego gracza grającego w najnowsze hity pokroju Crysis 2 produkcja kompletnie nie zainteresuje powiedziałbym, że nawet wywoła uśmiech politowania na twarzy, kiedy zobaczy kwadratowe pomieszczenia, czy zabawnie wyglądających oraz równie zabawie poruszających się mających wywołać strach i przerażanie zombiaków.

Broni jest kilka rodzajów i są one od podstaw stworzone przez samego autora tak jak przeciwnicy napotkani w bazie. Każda z broni charakteryzuje się innym wyglądem, innymi parametrami takim jak: szybkostrzelność, ładowność magazynku, rodzaj amunicji jakiej używają i oczywiście skutecznością jej użycia na przeciwniku. Fakt nasz John może za bardzo sztywno trzyma niektóre "giwery" w dłoni, ale to nie przeszkadza w eksterminacji zmutowionych przeciwników. Mnie się fajnie strzelało z niektórych giwer. Tylko problem w tym, że te "fajne" giwery dostajemy pod koniec moda kiedy nie możemy się za bardzo nimi już nacieszyć, szkoda.

Przeciwnicy może nie zawsze grzeszą inteligencją, ale kiedy pozwolimy im aby w grupie za nadto zbliżyli się do nas wtedy mogą być dosyć groźni. Szczególnie tyczy się to zmutowionych Dobermanów, które atakując nas w dwójkę i mogą poważnie nadszarpnąć nasze siły witalne.

Warte odnotowania jest to, że w modzie tak, jak i w Red Faction jest użyta fizyka i możemy nacieszyć się niszczeniem przy pomocy zdalnie odpalanych ładunków wybuchowych elementów otoczenia takich, jak: ścian i niektórych drzwi. Dlatego o tym wspominam bo kiedy Red Faction miał swój rynkowy debiut (2001) takie rozwiązanie było dotąd nie spotykaną nowością w świecie gier i dawało duża swobodę działania graczowi. To było coś.

Właśnie przed chwilą po raz kolejny ukończyłem tą niezbyt długą produkcję i powiem szczerze, że mnie się miło grało mimo brzydoty grafiki i innych elementów odstających od dzisiejszych rozwiązań współczesnych modów do najnowszych gier FPS.

Jeśli nie lubisz tak starych gier, w których to grafika odrzuca cię na kilometr oraz nie jesteś prawdziwym fanem wszelkiej maści modyfikacji single playerowych do różnych FPS’ów szczególnie tych starych to prawdopodobnie  zrobiłeś swój największy błąd czytając ten wpis, ponieważ straciłeś swój cenny czas, który to mogłeś poświęcić na swoje ulubione zajęcie jakim niewątpliwie jest przechodzenie gry Crysis 10 raz,  za co serdecznie przepraszam i nie obiecuje się następnym razem poprawić.

DOWNLOAD   
































































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz